Nie trzeba być orłem, by zagrać na orliku

17 Styczeń 2015, 14:27 | Aktualności

Orliki. Nie trzeba być orłem, aby zagrać na orliku... Słowo orlik kojarzy nam się dobrze lub bardzo dobrze. Mojej żonie kojarzy się dobrze, bo w wolnej chwili zawsze może tam zabrać dzieci na spacer. Mieszkamy niedaleko orlika, ale nie ma z tego tytułu żadnych minusów (np. hałasu). Generalnie są tylko plusy. Miejsce, gdzie teraz stoi nasz orlik kiedyś trochę zniechęcało do cywilizowanego życia. Ot, zdewastowane boiska, ze zdewastowanymi ławeczkami, na które przychodzili miłośnicy trunków i ściskania się (z powodu zimna, rzecz jasna).

Mnie orlik kojarzy się bardzo dobrze. Od początku, gdy tylko powstał pomysł jego budowy wiedziałem, że będę na nim stałym gosciem. Gdy powstał, szybko zapisałem się na termin, znalazłem ludzi i w lipcu któregoś roku zaczęliśmy. Minęło kilka lat i w tej naszej gierce przetoczyło się z 70 chłopa. Z rok temu próbowałem policzyć wszystkich, którzy byli choć kilka razy - wyszły mi 54 osoby. Zatem teraz z 70 na luzie.

Gram na orliku i zachęcam do tego innych. I stąd jeden z pomysłów naszej fundacji MIERZ WYSOKO: pomysł na zagospodarowanie orlików i wypchnięcie mieszkańców osiedli z bloków na boiska, czyli orliki. Szczegółów akcji na razie nie zdradzamy, ale miesięcznie około 240 piłkarzy-amatorów mogłoby wziąć udział w profesjonalnym 1,5-godzinym treningu z trenerem mającym ligowe doświadczenie - i na koniec zagrać mecz. Zakłądając, że dany miesiąc ma cztery weekendy: wyszłoby 8 spotkań, po jednym w każdą sobotę i niedzielę. Koszt: około 10 tysięcy złotych. Niemało, ale chyba też nie jakoś strasznie dużo.

Będziemy starać się "sprzedać" nasz pomysł.